• Wpisów:253
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis:2 dni temu
  • Licznik odwiedzin:28 980 / 2417 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nie jest kolorowo. Chcę tylko zgnić w łóżku. Leżeć i gnić.
 

 
Rzygam bólem. Przestaje chodzić od dziś. Mam to w dupie.
 

 
Cieszę sie, bo jest jakoś normalnie. Rany przestały tak nieziemsko boleć, stopa zaczęła z powrotem działać. Boję się tylko o udo. W nim nic nie było robione, ale miałam od kilku lat przewlekłe bóle o nieznanej przyczynie. Podudzie już na tyle funkcjonuje, że mogła bym odłożyć kule, jednak kość udowa mi nie pozwala (która ponoć jest zdrowa!). Nigdy nie bolała mnie ta kość podczas obciążania. Po prostu sobie bolała kiedy chciała i ile chciała, ale obciążanie nie miało na to wpływu. Teraz nie jestem wstanie stanąć na nodze. Niewyobrażalnie silny ból całej kości od kolana aż po biodro. Czuję jakby od środka coś chciało ją rozerwać, jakby ktoś wyciorem czyścił mi jamy szpikowe. Nie mogę sypiać, nie mogę jeść. Tramal i kodeina nie pomagają na tą kość ani trochę, a jeśli już to różnica jest niezauważalna. To dziwne, bo na kość piszczelową, która była operowana działa to dobrze. Boję się, że to coś bardzo poważnego, a ta operacja jeszcze wzmogła objawy. Nie chce krakać co to może być, bo jeszcze bym się zaręczyła na śmierć tym. Jadnakże bardzo się boję. Nie wiem nawet gdzie się z tym udać. Nie mam siły czekać kilka miesięcy w kolejkach do lekarza, żeby potem się okazało, że on nic nie wie i jego zdaniem powinnam szukać rozwiązania gdzie indziej, bo z jego perspektywy wszystko jest w porządku. Otóż nie jest. Ale zawsze kończy się tak samo.
Zdarzało się już, że mówili, że "jak boli paluszek, to trzeba przykleić plaster", że udaje albo że tylko mi się to wydaje, że chce zwrócić na siebie uwagę, polecali psychologa czy psychiatrę. Dlatego od dłuższego czasu nie miałam siły tego diagnozować. Kiedy ktoś nie potrafi ci uwierzyć jak bardzo cię boli i nie chce ci pomóc, przychodzi na myśl tylko jedno rozwiązanie... Żyć tak długo jak się uda, a kiedy już dłużej nie będzie się w stanie znieść tego cierpienia skrócić je. Dlatego staram się jak najszybciej realizować wszystko co zaplanowałam. Nigdy nie wiadomo, ile z tych rzeczy zdążę zrobić.
 

 
Mam ochotę na coś strasznego. Ból mnie unicestwia.
 

 
Jest północ. Poszłam spać przed jedenastą.

Budziłam się już kilkakrotnie i przy tym wierciłam za każdym razem przez chwilę. Naprawdę byłam przekonana, że jest co najmniej trzecia godzina... Daj się wyspać w końcu człowiekowi. Ta bezsenność powoli zabija.
 

 
Zastanawiałam się, kiedy moje bóle przerzuciły się na kość udową... Otóż rozwiązałam tą niepokojąca zagadkę przynajmniej częściowo. Mój pierwszy wpis na tym blogu opisuje jak bardzo już wtedy było to dla mnie trudne do zniesienia.

Tracę zmysły. Skoro tak silnie boli kość, to chyba musi być coś poważnego. Leki przynoszą ulgę, gdy nic nie robię. Powracają, gdy chodzę, tak silne, że nie mogę stanąć na nodze. Nie chce brać tych leków skoro nie pomagają. Nie gasi się płonącego domu wiadrem wody.
 

 
No nie! Widzę, że mój przed ostatni wpis wcale się nie dodał, mimo że wyświetlał się przez jakiś czas na moim blogu. Jestem rozczarowana, żenua
  • awatar Gusia: @Angel!ka: pinger potrafi schować wpisy więc zanim sie zdenerwujesz sprawdź archiwum - to tak na przyszłość ;)
  • awatar Angel!ka: @Gusia: Faktycznie, w archiwum ten wpis istnieje :D
  • awatar Gusia: w archiwum go nie masz? może ci sie po prostu nie wyświetla
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Z perspektywy czasu mogę obiektywnie spojrzeć, kto jest moim przyjacielem.

Dominik i Sebastian. I otóż, o dziwo, nie ten Sebastian, którego mogła bym się spodziewać. Taka szczera przyjaźń to chyba jest. Tylko jeszcze trzeba popielęgnować te przyjaźnie. Żal by było je kiedyś starcić. Nie ma co szukać wad w przyjaciołach, je trzeba akceptować i cieszyć się ich pozytywnymi stronami. I wspierać, wspierać, wspierać.

A teraz good bye, bo powoli z bólu tracę zrozum. Wegetuję sobie tylko do wtorku, żeby zrobić posiew i skręcić do rodzinnego po przeciwbólowe, bo zaraz się całkowicie skończą moje zapasy

Kotku, dzisiaj też zamierzasz dotrzymać mi towarzystwa w nocy?
 

 
Wieszaki na ubrania zamówione. Trzeba jeszcze będzie wynieść stary mebel do letniaka, a nowe przymocować do ściany. W końcu będę mogła zrobić porządek do końca. Jeszcze muszę zamówić siostrze dwie pościele na urodziny, ale jeszcze mam trochę czasu. Prezent bardzo praktyczny, ale ona pewno się ucieszy, uwielbia Harrego Pottera.
 

 
Z dziennika kodeiniarza

Dzisiaj nie wstaje z łóżka. Ledwo przeżyłam noc. Okolice kostki bolały mnie jakby były silnie poparzone. Przeciwbólowe działały na tyle by nieco podrzemac. Muszę jakoś to zorganizować, zeby brać mniej przeciwbólowych. Nie chciałabym doprowadzić do ich tolerancji przez organizm, no bo co mi wtedy pomoże
 

 
Jezusku kochany, ale mnie noga napieprzala. Nie śpię od 3, ale spoko, standard. Dzisiaj trzeba jechać na zajęcia, studia... Az przez chwilę miałam chęć mieć to w dupie. Trochę mam, zdrowie ważniejsze, ale po co marnować to, co w sumie można zrobić.

Mimo wszystko polepszył mi się humor. Starzy znajomi, reaktywacja?
 

 
Internetowy przyjaciel się do mnie odezwał. Nie rozmawialiśmy prawie rok! Jakoś tak poznaliśmy się na forum. Miło, że wciąż pamięta. Zawsze dobrze się nam rozmawiało.
 

 
Nie jest łatwo. Chce mi się płakać. Dopadła mnie starsza drętwota. Pięć tygodni temu miałam operację i od tamtego czasu nie miałam ani jednego złego dnia pod kątem psychicznym, nawet kiedy mnie strasznie bolało. Wydawać by się mogło, że wtedy ból powinien być najsilniejszy, ale wbrew pozorom na początku było najlepiej. Ból, coraz silniejszy, zaczął pojawiać się z czasem. Wcześniej udawało mi się nie brać opioidów, z małymi wyjątkami, ale teraz jestem zmuszona barć je często, kilka razy dziennie. Tak dużo biorę od niedawna, nie usuwają bólu całkowicie, ale skutecznie ograniczają, pozwalając funkcjonować i rehabilitować się przez te x godzin dziennie. Oprócz pozytywów istnieją też negatywne strony. Najgorsze jest to, że czuję się smutno, choć nie widzę powodu, chce mi się płakać, a nie ma przyczyny, chcę się cieszyć, żartować, a nie potrafię mówić. Nie mam siły z nikim rozmawiać. Frustracja z powodu tego irracjonalnego stanu budzi we mnie poczucie głębokiej beznadziei, zniechęca do wszystkiego. Niemoc do wykrzesania z siebie odrobiny enerii otępia mnie jeszcze bardziej. Nie mogę jeść, wcale mi się nie chce. Zresztą nie mam siły chodzić i szykować przekąsek. Idę jak już muszę. Nie lubię prosić nikogo, choć czasem mi się to zdarza. Okropna bezsilność. I jeszcze ten sen... Mogłabym spać większość doby, ale nie mogę. Wbrew pozorom wciąż mam obowiązki do wypełnienia. Wkurza mnie, kiedy znajomi piszą mi, że na pewno się lenie, bo co ja mogę mieć do roboty. Otóż mam. I to wciąż dużo. I w moim stanie wymaga to zapewne znacznie większych nakładów energii.
  • awatar Gusia: Bo to właśnie po kilku tygodniach przychodzi kryzys. Dobrze że masz obowiązki bo mimo wszystko będzie ci łatwiej przełamać kryzys. A innych miej w dupie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jakoś dzisiaj nie wiem co ze sobą zrobić kompletnie.

Kurczę, kupiłam sobie leki przeciwbólowe w środę wieczorem dzisiaj ledwo sobota, a ja już połowy nie mam. Trzeba będzie wybrać się do rodzinnego niedługo i nagadać mu, żeby przepisał mi chociaż ze 3-4 opakowania na razie. Dobrze że mam jeszcze mnóstwo innych tramadoli i ketonali (Ketonal to dno), ale one działają słabo. Za to wzmacniają działanie kodeiny to sobie nieco mieszam i wychodzi ekonomicznie. Dodatkowo kofeinki trochę i jakoś da się funkcjonować przez kolejne 5-6h

Jeść mi się zupełnie nie chce.
  • awatar Gusia: Zgadzam się że ketanol jest przereklamowany. Trzymaj się i kombinuj. Ja dzięki Bogu mam jeszcze babcię i jej leki ale ze mną jest za to problem bo silne leki na ból gryzą się z antydepresyjnymi i nie bardzo rodzinny chce mi coś przepisać
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Mam trochę haj po tych lekach przeciwbólowych. Z jednej strony jest to całkiem przyjemnie uczucie, z drugiej... dziwne. Nie czuję niczego szczególnego, ale nie czuję się też zupełnie normalnie.
Te leki rozregulowanują mi rytm dobowy, dopóki ich nie brałam byłam bardzo pozytywnie nastawiona, teraz muszę na siłę udawać radość. Smutna nie jestem, ale na podbój świata też bym nie wyruszyła.

Dzisiaj złożyliśmy kolejną część mojej meblościanki. Nie sądziłam, że aż tak idealnie będzie pasować w moim pokoju. Jest pięknie :3 Braciak przyniósł wino. Zdążyłam wypić tylko jeden kieliszek. Więcej pić nie zamierzałam, do alkoholika i lekomana jeszcze mi daleko, chociaż czasami mam wrażenie, że mam tendencje do uzależnień, więc lepiej nie ryzykować
  • awatar Gusia: @Gusia: obserwuj swój nastrój bo opioidy nie wpływają na tę sferę życia, stawiam na to że przyczyną jest stres
  • awatar Angel!ka: @Gusia: Ciężka operacja nogi. W lekach nic nie zmienię, bo opioidy to jedyne, które są w stanie mi pomóc.
  • awatar Gusia: Trzeba coś zmienić w takim razie z lekami. A czemu je bierzesz?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Sporo mnie tu nie było, ale o takich miejscach przypomina się zazwyczaj, kiedy nie jest najlepiej. A teraz u mnie jest i dobrze i źle.

Pod koniec września miałam operację.
Kurcze, no jestem najszczęśliwszy człowiek! Noga, o nią tu się rozchodzi, boli niemiłosiernie ostatnio. Jeszcze parę miesięcy takich bóli. Ale dla TEGO mogę znieść wiele Jeszcze daleko do końca leczenia, ale jaki ja już czuję przypływ pewności siebie. Wiecie, pewna siebie to ja już byłam, ale tak... byłam świadoma wartości jaką mam jako człowiek. Ale teraz zaczęłam czuć się jak kobieta, a nie po prostu człowiek. Właściwie dlatego wszystko kończyło się na flirtach a nie związku. Może teraz dam komuś szansę.

Wieczorem był ostatni zastrzyk przeciwzakrzepowy Ufff... Koniec tego kłucia! Wrażenia to na mnie nie robiło, ale pilnować godzin i tego, żeby o nich nie zapomnieć to trochę mi się nie chciało.

Kolega miał przyjechać w środę, ale w sumie go zbylam. U lekarza byłam i ledwo przespałam noc, więc wybrałam odsypianie niż to pyszne winko. Ale na pewno się nie zmarnuje, chociaż właśnie nawala mnie żołądek od przeciwbólowych to pewnie wino i tak sobie poczeka

Braciszek wyrwał mnie dzisiaj przed północą na przejażdżkę do paczkomatu. Dzisiaj był 1 listopada, więc sklepy pozamykane, ale uznaliśmy, że przejedziemy się gdzieś dalej. Tak kolowalismy na rondzie na wjazd na autostradę, że w końcu pojechaliśmy pod prąd, hahahha Na kebsa nie zdążyliśmy, akurat zamknęli nam go przed nosem, ale na co nieco udało się załapać
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Jak ja bym chciała, żeby to już był taki prawdziwy koniec świata.
Nie to, że życzę sobie śmierci. Tylko, żeby wszyscy inni zniknęli, żebym w końcu mogła zostać sama.
Żebym w końcu mogła przestać się starać.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Zawsze zaliczy się jakąś wpadkę, no ale co ja na to mogę. Ale ostatnio spoko zabawa.

Fajna sprawa, trochę imprez, zawsze się świetnie bawiłam. Ani narąbana, ani nic, a branie, tańcowanie i wgl udana zabawa, aż tu nagle najebanie.

Mówiłam, że nie chce czystej, ale od czasu do czasu ktoś mnie namówi i zawsze kończy się tak samo. Znaczy było naprawdę fajnie, tylko w ostatniej chwili się zrypalo. Jakieś pół godzinki ostatnie (bo do tej pory to moje rzucanie facetów w miarę namiętnie pilnowalam).

No i całowałam się z gosciem, ktory, no co tu dużo mowic, jest frajerem. Nigdy nie mogłam go znieść, pierwsze spotkanie wśród znajomych i totalny niewypał i no chyba ta niechęć już zostanie na zawsze.

Dramat, bo jak się ogarnęłam to już chyba każdy nas widział. Ja to nie wiem jakim cudem, ale ZAWSZE, ZAWSZE w kryzysowych sytuacjach znajdzie się jakiś tlumek świadków.

Się zerwałam z tej ławki no i powiedzialam, że idę do auta. On, że mnie zaprowadzi, ja że nie, bo nie chce, żeby go ktokolwiek ze mną widział (aha, takiego...), ale on niby chciał. Pewnie na złość (komu, to jeszcze zdążę poinformować), albo się pochwalić, albo mnie upokorzyć normalnie (znaczy to to szczerze wątpię, bo to bez sensu, ale czuję się na tyle upokorzona, że mam wrażenie, że zrobił to specjalnie dla mnie. Dzięki...)

A wgl chała taka wyszła, bo on się podoba kumpeli, która nas widziala. No i wiem, że płakała przeze mnie. I możliwość jest, że to jej świństwo specjalnie chciał zrobić.

Ale on taki lovelasik jest, wiec pewnie nic skomplikowanego mu po głowie nie lazilo, co by takiemu kombinować się chciało, w podchody grać. Lovelas, to i pijaną laske chciał przelizać, która nie pała do niego sympatią. Takiemu wszystko jedno.

Jeszcze wyszlo, że ja chciałam !

Tego w sumie nie wiem. Ale no powinien wiedzieć, że jak laska jest pijana to się jej nie wykorzystuje! Jezu, przecież denerwuje mnie sam jego widok. To że pogodny humor miałam to nie znaczyło, że jest między nami jakieś kurde... nie wiem co! Naprawdę nie wiem co mi do łba strzeliło. Nie mogę tego przeboleć. No takich rzeczy to ja jeszcze nie miałam.

Żeby z kimś kogo się tak autentycznie nie trawi.
Taka sytuacja może poświadczyć o poziomie wódki w butelce. Bo dużo nie zostało. Albo to te driny przy barze, stawiane przez tych kolesi.

Na pewno mają ze mnie bekę, bo to plotkarze, cholera, są niezli. Dlaczego zawsze śmieją się z dziewczyny a nie z faceta ? No nie rozumiem, nie rozumiem


Ale coś mu się udało w sumie.
Znalazł się na podium.
W moich rankingach największych moralnych kacy.

1. Łukasz (to dlatego, że matal. Jak można z metalem?)
2. Tomek (bajkopisarz, że hoho. Czego on tam nie powymyślał)
3. K. (czuję się upokorzona... tyłu było i akurat on?)
 

 
Adrian się odezwał.
Pytał kiedy mam zamiar oblać z nim jego urodziny.
Oczywiście takiego zamiaru nie mam.
A on już nie raczył się odezwać, kiedy w czwartek się przez przypadek spotkaliśmy. Ha ha
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
No i też właśnie wczoraj 02.06 byla 18 Domy.

Wróciłam z niej szybko, bo wpół do 2, ale tej nocy spałam dosłownie tylko dwie godziny i mysle, że gdybym została tam dłużej to zastaliby mnie z twarza w talerzu. Tak więc nie żałuję, że wróciłam wcześniej, bo już na prawdę było ze mną słabo.

A do obiecanych maksymalnych 10 kieliszków na szczęście nie dobiłam, bo skończyłam picie na 9

Miło mi się nawet bawiło z Kiszoną, ale bawiliśmy się tylko chwile. Potańczylam z dwoma Michalami, nawet Mateuszem i Krystianem co mnie naprawdę zaskoczyło xd Dziwnie było.

Całowałam się z Adrianem. I nie to, że byłam pijana. Po prostu chciałam. Ale już dawno temu nauczyłam sie, że o Adrianie się nie rozpamiętuje, bo to bez sensu.
 

 
Wczoraj byłam na biciu rekordu Guinnessa w otwieraniu butelek Coca Coli.

Ogólnie nie lubię Coli, za słodka i za mało gazowana jeśli już . Wolę Pepsi, chociaż właściwie wgl nie pijam napoi gazowanych.

Ale dostałam piękna czerwona bluzkę z napisem Guinness Record 02.06.2017 i bransoletke 4 puszki coca-coli i magnesy na lodówkę xd

Poznałam tam totalnie przypadkowo taka starszą panią i bardzo przypadła mi do gustu. Okazało się że ona tworzyła kostiumy do filmów historycznych (sprawdziłam jej imię i nazwisko, wszystko się zgadzało). Pracowała przy mnostwie filmow. Jeździła po Niemczech i Rosji, a wiadomo jak to w tamtych czasach bywało. Ogromnie wyksztalcona, zakochana w astronomii, idoli miała wielu, ale najbardziej lubiła Michała Anioła i Leonarda da Vinci.

A przy tym wszystkim była taka zwykła, mila jak starsza pani z klatki obok.
Mogłabym mieć takich magicznych, starszych ludzi w rodzinie. Kopalnie ciekawych historii
  • awatar ~ ..: To prawda, czasem te starsze osoby bardzo ciekawie potrafia przekazac nam swoja wiedze i w ciekawy sposob opowiadac historie, az sie chce sluchac :D
  • awatar tease: Też wolę pepsi, ale ograniczam :) Fakt od niektórych starszych ludzi można się wiele dowiedzieć
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nie przesłał mi się wpis, więc napiszę w totalnym skrócie o środzie 31.05

Ogólnie niestety mimo zajęć na 14 musiałam pojawiać się na uczelni o 8, bo gościu od fizyki coś tam ode mnie chciał , no ale trudno

No i na angola o tej 14 nie poszlam, bo o 13 były zmagania wydziałów, ale i tak będzie usprawiedliwienie xd W końcu samorząd <3

Btw, poznałam bardzo przystojnego doktora Radka. Teraz na uczelni jesteśmy na "czesc". Bardzo miłe uczucie!

No a o 16 dodatkowy angol . Nigdy bym nie przypuszczała, że takie coś kiedyś powiem, ale uwielbiam tam chodzic, naprawdę . Lixia, meksykanka, sprawila, że otworzyłam się na mowienie. Wielkie dzięki, Lixia !
 

 
Wgl, muszę się pochwalić

Wykład, który ja prowadzilam w zeszły piątek był najlepszy ze wszystkich wykładów.

Końcowa 5-teczko witaj ! Chociaż , nawet bez tego wykładu miała bym 5

Zobaczycie , za parę lat Pani Dziekan jak nic !
 

 
Masakracja!

WF od 10 do 12.

Niby wszystko spoko, mnóstwo biegania, ale do ogarnięcia.

12:30 - 140 Bieg Orientacyjny, czyli, że się biega po kampusach mojej uczelni i rozwiązuje się zagadki. Fajne, fajnie, ale na świeżym powietrzu a dzis w chuj gorąco.

Dobrze, że po wf nie zalozylam z powrotem jeansów. I tak byłam cała mokra, a z jeansami to kuwa nie wiem jak bym to przeżyła xd

Tylko, cholera, trampki wzięłam. Cienka podeszwa niestety. Nogi bolą.

Jaki wstyd było łazić potem po mieście z taką czerwona twarzą xd i włosy tragiczne były .

Ale i tak świetna zabawa ! :>
 

 
Dzień dobry, jest pięknie.

Założyłam jeansy. Ciekawe czy się nie ugotuję w południe.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ogólnie to powiem tak. Rzucam facetów.

Jestem szczęśliwym człowiekiem i nie potrzebuje nikogo takiego do szczęścia.




A u Ciebie jak tam sprawy sie maja ?xd

Nie wiem o co pytasz właściwie xd

Ogolnie wszystkie sprawy xd

No studia to wiesz xd
Znajomi ? Bardzo dobrze
Tete a tete nie ma xd
Wgl nie zamierzam się oglądać wgl a to wgl na facetów i nawet nie chce z nimi flirtować ani cokolwiek
będę zołzą i starą panną do 30 . Potem się zobaczy

Nie moze byc wszystko idealne Slonko xd to co sie wydarzylo ?

właściwie to nic
to jest taka moja luźna konkluzja
znaczy zrobiłam coś głupiego ale wcześniej też mi się zdarzało i może dlatego postanowiłam zmienić parę rzeczy

Chyba tez sie do tego zastosuje xd
Popelniamy czesto jakies glupoty ,grunt zeby to zauwazyc i zmienic xd

gorzej jak te zmiany nie chcą się wcielić w życie
 

 
Ostatni wpis rok temu.

Jak czytam dawne wpisy to, kurcze, nieźle się zmieniło moje myślenie.

Fajnie wrócić na stare śmieci.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.