• Wpisów:440
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis:15 dni temu
  • Licznik odwiedzin:40 296 / 3354 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Byłam na basenie.
Razy kilka. Średnio legalnie poniekąd.
Przyznaje się. Nie umiem pływać.
Umęczylam się po pachy. Usilne próby pływania męczą gorzej niż siłownia. Nie znoszę wody. Ale jacuzzi jest okej - toć to przecież lubię bombelki. KAŻDE. Te w szampanie też, nawet w ruskim obsikańcu. Jeden taki obsikaniec smakuje mi szczególnie. Ale i tak wolę miód. Albo czarnego ruska.
Niezaprzeczalnie ciągnie mnie we wschodnie rejony.
Toż bezprawie bywa imponujące.

...

U mnie słychać to, gdyby ktoś pytał:
Wyjątkowo każde słowo jest moim słowem. Dlatego też musiałam zniknąć na jakiś czas.
Pomogło.
A było już tragicznie.
https://youtu.be/qBWgPRXsnOU

...

Niby knajpy już otwarte, ale jakoś w parku żarcie lepiej smakuje.
W ogóle jakoś sporo siedzę w parkach. Pogoda jest piękna. Bylejaka, ale ważne, iż nie pizga jakoś strasznie. Czasem tylko nagle wodą chluśnie.
Książki nieraz tam czytam.
Zwierząt wypatruję.
Na ludzi patrzę.
Nad wodą bywam.
W tygodniu siedzę w pracy.
Weekendami mam zajęcia na zaocznych.
Rano ćwiczę, bo w kościach łamie. Znaczy ćwiczę - za dużo powiedziane - joguje, że tak powiem. Rozciąganko rano i lepiej się żyje. Gotuje - jak mi się chce, jak nie - to żre co jest. Czytam, łażę po parkach.
Wieczorami łażę po mieście albo już śpię.
Czasem się z kimś spotkam. Głównie na rejs po knajpach. Żarcie zaliczyć i drinki.
Śpię wcześnie. Znaczy tak się kładę. Spanie to różnie. Wcześnie wstaję.
Ani trochę nie jestem produktywna wieczorem.
ZERO.
Jak rano nie zrobię to wieczorem już ciężko.
Czasem nie mogę zasnąć i śpię tylko chwilę.
Czasem nie śpię w ogóle to i o 4 rano zdarza się łazić po mieście.
Może zatem będzie motywacja zajrzeć na siłownię, skoro i tak nieraz plączę się od rana i się nudzę.
Aczkolwiek boję się na siłownię chodzić.
Ale chyba mogę zrobić i to.
Mówiłam, że znowu strzelił mi nadgarstek?
Sadziłam mamie drzewa i, o. Muszę się w czerwcu umówić do tego ortopedy. W końcu.

...

Chciałam kota wziąć do miasta, bo mam kilka na wydanie. A raczej dwa miałam brać, nie jednego. Ale serca nie mam. Zanudzą mi się te koty w mieście nie ważne jakbym się starała i co bym im nie wymyślała.
Jednak miasto to nie jest wieś.

...

Na randki zaczęłam się umawiać. W końcu wiosna.
Muszę sobie więcej ubrań kupić.
Dawno na zakupach nie byłam.
Nie znoszę zakupów.
Za wielka wybreda jestem. Ale po co kupować coś czego nie będzie się z chęcią używało?
Nie rozumiem idei kupowania dla samego kupowania.
Zawsze doskonale wiem, czego potrzebuję. Chyba dlatego tak niewiele wydaję, bo nie za wiele tych potrzeb mam. I zawsze przemyślane.
Baza outfitu na luźne spotkanie:
Mówiłam już może, że jestem fanką koszul i spodni cargo?
 

 
syn szefostwa dostał 2+ z fizyki ze sprawdzianu z którego mu pomagałam.
nie wiem czy to on źle zaznaczał odpowiedzi, bo szefowa przekazywała mu strasznie chaotycznie to co jej podawałam czy to moje odpowiedzi były takie złe.
2+ tragedia. chyba nigdy nie miałam takiej oceny z fizyki...
właśnie dlatego nie lubię wtrącać się w prywatne sprawy innych ludzi.
bo bez twojej pomocy miał by 1, z twoją pomocą ma 2+, a i tak ludzie są urażeni, bo chcieli 5
 

 
spędziłam weekend częściowo w pracy.
częściowo z A. bo ma w tym tygodniu egzaminy 8klasisty i uczyłam ją matematyki i angielskiego.
w niedzielę od rana wysprzatalam porządnie mieszkanie, później walkowalysmy list z angielskiego.
w biegu ledwo zdążyłam się ogarnąć, bo umówiłam się z D. na miasto.
Poszliśmy na Ramen. Moje mięso było pyszne. Jego mniej, za to zupę miał lepsza.
Tak czy siak, ramen to nie moje danie. Nie przepadam za makaronem. No i jak się okazało nie cierpię nori. Myślałam że to jakoś inaczej smakuje, a wali owocami morza. Owców morza nie cierpię.
Później podrinkowalismy na mieście ciesząc się otwartymi knajpami.
A. i założyłam z ciekawości Tindera.
 

 
nowa dziewczyna dzisiaj się zjawiła.
19 lat. wydaje się być ogarnięta
ciekawe czy będzie chciała zostać na dłużej u nas. dobrze by było żeby chociaż ten miesiąc do wakacji była, bo czerwiec to największy kryzys.
  • awatar Gość: A nie zima? Tej ale taka 19 to zawsze znajdzie klienta hahaha hahaha hahaha xd
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
jutro przychodzi nowa dziewczyna do pracy.
M. nie jest zbyt pozytywnie nastawiona.
ja jestem bardzo ciekawa i mam nadzieję, że będzie chciała zostać na dłużej
 

 
przypadkowo przycpałam.

tak mnie napieprzaly kości, że lyknelam progową dawkę tramadolu.
w teorii to było maksymalne stężenie, które mogło pomoc
aktualnie jestem na haju, źrenice jak 5 złoty, prawie nie reagują na światło a kości jak napieprzaly tak napieprzaja dalej
trochę mi smutno, myślałam że chociaż trochę pomoże
czasem mi przykro że praktycznie nie mam sposobu by uśmierzyć ból
całą noc nie śpię, a rano (tzn już za chwilę) do pracy
  • awatar Gość: @JazuMST: a podpierdziocha swendziała od rana do rana
  • awatar Gość: @JazuMST: ty jożem jak popiła bimbru to mie suty rwały trzy doby
  • awatar JazuMST: Mnie się nigdy (mimo zapewnień, że się da) nie udało przećpać. Kiedyś jedynie mi nerki stanęły na dwa dni.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
zdycham dzisiaj.
strasznie bolą mnie kości.
nic nie pomaga.
i palca starałam na tarce wczoraj. ale to to akurat tak nie bolało chociaż jedzenie w morzu krwi pływało
  • awatar Gość: Ta pińć mililitrów a mózgownica o morzu krwi hi hi hi
  • awatar JazuMST: Tarki są podstępne.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
no dobra,
szef, szefowa i szwagier szefa przyjechali dziś na wizytacje
szef i szefowa kazali mi szybko ogarnąć cały temat
mieli ponoć szukać kierownika, ze stażem.
aczkolwiek szukają zwykłego pracownika, szarego, że tak to ujmę
oni chyba planują mnie walnąć kierownikiem
tzn. ja bym tak nie przypuszczała i wolałbym nie.
ale tak mi inni sugerują. zobaczymy co to będzie
mózg mi paruje totalnie
okropnie wyssali że mnie energię ci ludzie
w dodatku dziewczyny wkopaly mnie przed szefowa że dobrze znam fizykę. no i jeszcze sprawdzian robiłam ich dziecku z tej fizyki. szefowa nic w temacie, więc w sumie skorzystali na tej mojej pomocy nieźle, bo dzieciak zagrożony
szefowa mówiła, że przywiezie ciasto jakieś czy coś w podziękowaniu xd
akurat tego samego dnia przed pracą robiłam sprawdzian z fizyki siostrze i udzielałam jej korepetycji z matematyki.
także na szczęście byłam trochę rozruszana.
no i wieczorem jeszcze ta matma, bo siora zaraz egzaminy ma .

no i jutro przed pracą też mateme z tą jedną siostra i po pracy, i o 9 sprawdzian z drugą... ehh, mózg mi paruje. mało mam czasu ostatnio dla siebie jakoś .

i paszporty wysłać, zarejestrować zwierzęta
  • awatar Gość: No nie każdy co był kujonem w życiu coś osiągnie bo to zazwyczaj pierdoły życiowe no ale żeby aż tak, ze ścisłych i w chlewni pracować ojej
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
no dobra.
dnie licząc lodów, chińskiego żarcia i książki w parku - dzień fatalny.
najpierw zepsuł mi się telefon.
później kiedy byłam już przed mieszkaniem okazało się że zostawiłam klucze od mieszkania w pracy.
miał być brat w mieszkaniu.
ale nie odbierał telefonu.
a ja jeszcze z siatkami z zakupami byłam.
uznałam że poczekam chwilę na klatce, pukałam , dzwoniłam. może śpi.
sąsiadka z sąsiadem zaprosili mnie do siebie, żeby u nich poczekać.
Jola i Jarek.
wypiliśmy herbatę, pogadaliśmy, poznaliśmy się.
miłego złe początki jak to się mówi
dzwonię. może wyszedł z mieszkania.
ale dlaczego nie odbiera?
nawet do rodziców czy czasami brata nie ma u nich. bo nie odbiera.
nagle szef do mnie dzwoni. o 20. mówię kurde co jest
okazało się że to ja ponoć się do niego dobijalam gdy on z kimś rozmawiał. nie wiem jakim cudem.
brata wciąż nie ma.
mówię kuźwa, muszę wrócić do pracy, bo inaczej będę spać na klatce.
poszłam do znajomej z pracy z tymi siatkami pełnymi zakupów po klucz do pracy. bo póki co ja nie mam swojego, bo coś.
później do pracy.
koleżanka mówi mi że hasło do wejścia to data pewniej bitwy. pyta się czy znam.
mówię, no pewnie.
idę do pracy ,ciemno jak w dupie i pusto wszędzie.
otwieram drzwi, wpisuje hasło.
dupa.
hasło nie te.
alarm wyje.
myślę kurwa, to ja nie wiem kiedy jest ta bitwa?
dzwonię do kumpeli. jak wyłączyć alarm. bo ja nie mam do tego dostępu, bo szef jeszcze nie wszystko ogarnął
alarm udaje się się wyłączyć.
okazało się, że to kumpela popieprzyła bitwy. bo datę bitwy znała, bo przecież codziennie jej używa, tyle że to data nie tej bitwy o której mi powiedziała.
klucze w końcu udało się odzyskać.
znowu z siatki tarabanilam się przez miasto. fnalnie docieram do mieszkania po 14 godzinach od wyjścia z niego. a w pracy byłam tylko 8 godzin...
wchodzę do mieszkania.
brat śpi.
i kurwa nawet nie wiem czy się złościć czy nie.
kto nie ma w głowie ,ten ma w nogach
  • awatar Gość: Ty matrix ci się zaciął i błędów narobił hahaha hahaha hahaha
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
o kurcze.
pierwsze zaliczenie za mną.
kurde ,ja to nie wierzę w to co ja widzę
studiuję
trochę już lat mam na karku i kurcze, ja wciąż nie wierzę w to co ja widzę
stare konie a przygotowują prezentacje jak w podstawówce.
tekstu jakby ktoś książkę przepisał.
czytanie tekstu z prezentacji jak na jakimś wieczorze czytelniczym...
kur*a, no jak
ja czasu miałam mało, jakoś to ogarnęłam, czasem coś zakręciłam, ale jak człowiek przedstawiałam cała swoją myśl. prezentacja to nie kopia kurde cudzej pracy
no czy nawet, komu chciałoby się kogoś słuchać skoro mówi to samo co jest na tablicy i jeszcze się jąka.
no sory.
tak czy siak kobita była zachwycona, że mówię "sama".
no ale jak inaczej?
ja to mam stresa bardziej gdy muszę odczytać coś.
jakoś wolę wszystko po swojemu mówić
swoboda i te sprawy.

za 2 godziny kolejne zaliczenie.
ciekawe co inni przygotowali tym razem
  • awatar Gość: Tak, tak było, brawa, brawa a teraz wstawaj zesrałaś się
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
dzizyz .
46 godzina niespania. a się w babkę wdałam.
dzisiaj mam dwa projekty do zaprezentowania nie wiem czy mi się język nie poplacze.
w uszach mi piszczy i niedobrze mi trochę z tego niespania, ale i tak nie usnę . zabawne to takie. bo padnięta jestem jak mucha i z chęcią bym pospala trochę, tyle że ciało spać nie chce.
bywają tego plusy też
babcia zawsze całymi nocami gotowała, szyła, pracowała i tak dalej no i ja dziejszej nocy też już nagotowalam wszystko na cały weekend, pracowałam przy komputerze 4 godziny. za 7 minut dochodzi 6ta, a ja właśnie wybieram się do sklepu. zaraz wracam i mam cały weekend ogarnięty.
tylko posprzątać jeszcze.

no i zaliczyć te projekty dzisiaj.
ciekawe czy do 12 to mi się z mózgu papka nie zrobi. kolejny projekt o 16tej
 

 
cała noc nie spałam.
no po prostu nie mogłam oka zmrużyć choć chciałam.
czasem tak mi się zdarza.
dobrze że to tylko jedna taka noc ostatnio.

dziś szef nie przyjechał.
w pracy awaria. śmieszna sprawa, bo myjnia się zepsuła za moim miejscem pracy a okazało się że zawór wody jest u nas tyle że nikt nie miał pojęcia gdzie. nawet szef. ale kryzys ogarnięty

bardzo dużo starszych ludzi przewija się przez moją pracę.
chyba to lubię.
lubię starszych ludzi
tą aurę która roztaczają.
tą kulturę, uprzejmość. sposób bycia. wyważenie. zasób słownictwa.
to jakby zatrzymać się na chwilę w czasie.
młodzi ludzie już nie potrafią prowadzić rozmowy z obcymi. teraz nikt nikogo nie zaczepia, żeby pogawędzić od tak
  • awatar Gość: Tej ale czego ty chcesz boomer tera może nie ale jak szpitale otworzą to se w kolejce z babami zawsze możesz o życiu ponawijać
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dzisiaj fajny dzień.
szybko minął.
w pracy głowa mi tak dzisiaj nie parowała, ale już więcej ogarniam więc też lżej się pracuje, bo głowa troszeczkę mniej musi myśleć.
więcej automatu już idzie

dzisiaj miałam iść na kolacje do znajomych ale musiałam zrezygnować bo całkiem dobrze moja głowa dziś pracuje a jutro z samego rana siora pisze sprawdzian z matmy i mam jej pomóc. zdalne.
później do roboty i szef przyjeżdża.
a muszę jeszcze przygotować 2 projekty na sobotę ... eh .
nie wiem jak to ogarnę, no ale na pewno jakoś dam radę
 

 
ciężki dzień dzisiaj.
cały czas chaotyczna jestem.
ponoć spisuje się dobrze i szybko łapę, ale kierownicza bywa mną poirytowana.
mówi że jest ok i że dobrze ogarniam, lepiej spisuje się niż inni którzy przychodzą, ale będę ją irytować i już
sposobem bycia czy coś
no trudno.
tak bywa

dzisiaj stopy mnie bolą.
ja nie umiem nic robić na siedząco jeśli mam wybór.
stresuje mnie gdy każą mi siadać...
to że jem na stojąco to mój wybór i nic złego
no ale to znowu stresuje innych

ostatni raz idę na zakupy spożywcze z siostrą
chciałam tylko pietrusze koperek i szczypiorek bo używam tego mnóstwo.
miałbyc 2 minuty w sklepie i mnie nie ma a spędziłam tam 40 minut
i, i tak wyszłam tylko z tym.

mam okropny bałagan w mieszkaniu, muszę podłogi umyć

nie licząc majówki mam tylko 2 dni wolne w maju. trochę słabo.
środa 19.05 i
niedziela 23.05
no niestety
praca i studia w końcu
łatwo nie jest
trochę mi brak czasu na zycie
 

 



ostatnio w majówkę taką siarę miałam
 

 



taka torebkę sobie kupiłam.
potrzebowałam czegoś praktycznego (z funkcją plecaka) i dość eleganckiego.
 

 
padam dzisiaj na twarz.


sezon na ziółka uważam za szeroko otwarty.
mam już u siebie świeża miętę mentolową, o smaku coli, gumy balonowej i pokrzywę.
świeżo zbierane smakują całkowicie inaczej niż sklepowe.

ostatnio żyje na miksie kasz że skwarkami. w tym tygodniu zjadłam już cały 700ml słoik smalcu.
a obok tego w pracy tabliczka czekolady z kajzerkami.
jakoś taka pogoda okropna, ani mi się gotować nie chce, ani kanapek nawet szykować.

no ale na jutro robię kaszę z pieczarkami, nasionami, orzechami. warzywa będą i karkówkę może do tego zrobię. i smalec oczywiście


pachnie cudownie
 

 
Wylądowałam w pracy, w której nigdy miało mnie nie być. Sposobem, o który myślałam, że nigdy nie będzie moim udziałem. Nawet CV nie złożyłam, nawet nikt się nie pytał o szkole czy doświadczenie. Chciałam się zaszyć w cichym koncie i robić swoje. A tu się okazuje, że szefostwo ma niecne plany w stosunku do mnie. Ja tam trzy dni dopiero jestem, a szef jest tak mną zachwycony, że ponoć ma w planach zrobić mnie kierownikiem. Bo kierowniczka jest na L4, zastąpca kierownika odchodzi, gdyz ma fuchę na państwówce. Dostałam nawet z pominięciem innych pracowników do wglądu prototyp strony internetowej, do oceny. Ja wiem, że dużo wiem. Wiem, że jestem ogarnięta. Moim błędem jest to, że uważam, że każdy taki jest jak ja, zatem ja nie jestem nikim szczególnym. Celuję więc w niższą półkę, dokładnie w tą, gdzie widzę siebie. Później są rozczarowania i żale, bo okazuje się, ze ta półka wcale nie odzwierciedla mnie i nie ma tam nikogo takiego jak ja. I czuję się wtedy samotna i niezrozumiana. Ciągle czuję że jestem niedostatecznie dobra, by celować wyżej. W relacjach. W życiu nawet jakoś umiem. tak mi się wydaje przynajmniej. jakoś sobie radzę
 

 
dzizys, jak wieje !
cały dzień leje , ale teraz to już wgl tragedia.

miałam wracać dziś do miasta, ale jednak rezygnuję. jadę jutro.
oczywiście zawsze gdy wezmę mało ciuchów do rodziców (czytaj tylko to w czym jadę - bo mam stare u nich) to się tak wyswinie, że nie mam w czym wracać, ale znowu gdy ciuchów nabiore to tylko je dźwigam, bo wracam czysta i pachnąca jak księżniczka.

kociczka gdy wchodzi do domu to się plącze pobudzona po wszystkich kątach. wydaje mi się że szuka miejsca w które mogłaby przytargac kocięta. jeszcze decyzji nie podjęłam do końca, ale być może zdecyduje się wziąć dwa koty do miasta... ale jeszcze nie wiem, dwa koty to już duży obowiązek, a nie chce ich ograniczać na tak niewielkiej przestrzeni. serce mi na to nie pozwala. czasami pewnie bym je brała na spacery, ale to nie to samo co wolność

zjadłam dzisiaj płatki czekoladowe z siarą. ostatnio chyba mniej toleruję mleko. chyba znowu trzeba zacząć je częściej jeść, bo się jeszcze odzywyczaje i dopiero będzie.

kumpel jest przerażony koncepcja mojego życia.
to jest - życia singielki.
 

 
Zimno szaro i ponuro.

Mama z prezentu bardzo zadowolona. I niespodzianka się udała. Udawałam, że przyjechał kurier, poleciałam na dwór, przyniosłam tort zamknięty w pudełku. krzyczę że paczka do mamy, stawiam na stole, mama otwiera i... no i te zaskoczenie. hahahaha a ona myślała, że zapomnieliśmy.

cielak się wczoraj rodził. wyskoczył sam, niewiadomo kiedy. a jakie problemy były z ciągnięciem cycka... jakoś intuicji mu brakowało i skończyło się na moich pogryzionych paluchach.

kotków mamy 6. 3 pstrokate i 3 czarno białe. płci nie sprawdzałam.

taką miłą majówkę mam jak nie wiem. powinnam częściej zaglądać do domu
 

 
Fajny dzień dzisiaj w pracy dzisiaj.
Dziewczyny są super, uczę się wszystkiego mnóstwo i na cito. wiele rzeczy nie pamiętam, ale to dopiero drugi dzień, mimo wszystko poznałam już bardzo dużą część wszystkiego, bo jestem wprowadzana we wszystko najszybciej jak się da i teraz tak naprawdę działam od razu jak pełnoprawny pracownik, żeby natychmiastowo utrwalać sobie w głowie wszystkie informacje. bo to tylko mały ułamek.

włożyłam sobie dzisiaj wkładki ortopedyczne do butów, profilowane pode mnie i wypustki na nich daly mi się dzisiaj w kość. aczkolwiek dobrze że je założyłam. po pracy od razu R.K. wyciągnął mnie hulajnogami miejskimi na kebsa. świetna sprawa ! daliśmy czadu na tych hulajnogach, cięliśmy drogi jak pioruny !

wypiliśmy też radlera mango-marakuja. no spoko, ale mało wszystkiego w tym piwie XD i procentów i bombelek i smaku xd ale ogólnie ok. mogłabym polecić.

Jezu, mieszkanie muszę posprzątać jeszcze bo mam bajzel . jutro do domu, bo mama miała ostatnio urodziny, no i jeszcze po pracy muszę zdążyć odebrać paczkę zanim pójdę na pociąg.
 

 
Pierwszy dzień w pracy za mną, ile informacji to aż głowa boli i stopy trochę też, bo dawno tyle nie latałam. Zimę miałam raczej leniwą i wstyd się przyznać, ale stopki troche mało były użytkowane i odzyczaily się od swoich funkcji. Super, że tyle pracy będę mieć w kontakcie z ludźmi, ale niestety jest mnóstwo rzeczy do ogarnięcia w tej firmie. I mam na to tylko jeden miesiąc, bo później kierowniczka odchodzi i w tej filii zostanę tylko ja i jeszcze jedna dziewczyna, która jest tu dopiero pół roku. Wszystko spadnie na nas, ale jak się bawić to konkretnie.

W Pepco kupiłam sb słoiczki na suche produkty i w sumie nie sądziłam, że aż tak mi się spodobają, wcześniej miałam też dosyć ogarnięte te pojemniki, ale te robią mi zdecydowanie więcej miejsca w szafkach.

Piękna pogoda jest dzisiaj!
 

 
Kupiłam mamie miód pitny w pięknej glinianej butelce i torebkę na urodziny. Sztos. Na pewno będzie zadowolona, bo torebkę chciała już jakiś czas a wiem że miodu z chęcią by się napiła.

Kupiłam też wąż i rączkę do prysznica, bo wypadałoby wymienić.
A po za tym kilka koniecznych drobiazgów natury higienicznej.

Brat pojechał na mecz, ciekawe kto wygra.

Jutro do roboty na 10 Tak szczerze, to nie mogę się doczekać.

Gołębie mi się już wykluły na balkonie. Strasznie piękne te brzydale są.
 

 
Mam robotę. A nawet kilka, mogę sobie przebierać w ofertach. Jakie to piękne uczucie, kiedy to firma bije się o ciebie a nie Ty o firmę. Zawsze wiedziałam, że mam duże umiejętności i tak dalej. Nie wiem kiedy straciłam tą pewność siebie i poszłam na dno. Na szczęście odzyskałam to co stracone.
Znów czuję się człowiekiem.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.